Opis to nie tylko łąki nad Niemnem

Słowem wstępu

Minione dni, w trakcie których miałem przyjemność przeprowadzić warsztaty O literackim kreowaniu światów. Jak tworzyć, by odbiorca podążał za tobą w ramach konferencji DigitalWorkshops 2016 [The Great Journey], były dla mnie ciekawym doświadczeniem, płodnym w refleksje i intersujące konkluzje. Na zajęciach, którym przewodziłem, dominował temat opisu, ze sceptycyzmem przyjęty przez uczestników. Nieliczna grupa uczestników, jako że warsztaty z założenia miały charakter kameralny, wyraziła swoje zainteresowanie słowem pisanym przy jednoczesnej niechęci do odbioru czy tworzenia opisu literackiego.

Znaczenie wyżej wspomnianego pojęcia wyjaśnię za Henrykiem Markiewiczem, autorytetem w kręgach filologów, z prac którego często korzystam w trakcie prowadzenia warsztatów pisarskich w Akademii Rozwoju MasterMind. Opisem nazywamy wypowiedzi językowe informujące o tworach przestrzennych. Tak mało i tak wiele. W tej definicji zawierają się zarówno opisy zawiązkowe – pojedyncze, krótkie informacje, jak i dłuższe, tzw. scalone opisy.

Obok opowiadania (dziania się, przedstawiania zdarzeń, akcji) i dialogu (rozmowy bohaterów) opis jest podstawowym budulcem epiki. Osobiście przywiązuję do niego dużą wagę, bo – jak postaram się udowodnić – jest pomocny nie tylko w kreowaniu świata przedstawionego, ale także dynamizuje akcję lub – przeciwnie – spowolnia ją, buduje odpowiednią tonację utworu itp.

Co z tym opisem?

Wysłuchawszy opinii uczestników warsztatów O literackim kreowaniu światów, jestem pewien jednego – młodzi adepci słowa pisanego mają problem z opisem, do czego otwarcie się przyznają. Czasem są to podstawowe błędy, wynikające z braku znajomości zasad tworzenia opisu, niekiedy jest to jego zadziwiająca zdawkowość, a czasem wręcz przeciwnie – jest go sporo, natomiast jest zupełnie nieprzemyślany, nie prowadzi do konkretnych efektów.

Uczestnicy warsztatów, twórcze i zapalone do pisania osoby, zgodnie przyznali, iż warsztaty pomogły im zrozumieć funkcję opisu i przekonać się do jego istotnego dla utworu znaczenia. Zatem oto kilka podstawowych informacji, o których każdy początkujący pisarz pamiętać powinien:

1. Przez opis możemy budować nastrój – to znaczy (idąc tropem zaproponowanym przez E. A. Poe) możemy dążyć do osiągnięcia pewnej tonacji utworu. Opis może wprowadzić czytelnika w określony nastrój – smutku, radości, lęku, obrzydzenia czy jakikolwiek inny, który jest potrzebny autorowi, do osiągnięcia założonego efektu (szczególnie w utworach, bazujących na konwencji).

2. Opis może spowolnić akcję – wyobraźcie sobie następującą konstrukcję: bohater stoi w pustym, pogrążonym w mroku, pokoju. Bohater wie, że za nim czai się potwór, czuje jego oddech na swoich plecach, wie, że ten w każdej chwili może zaatakować. Stoi sparaliżowany, nie może się odwrócić, oddech monstrum staje się wyraźniejszy. Bohater zatrzymuje wzrok na przedmiocie przed nim np. starej pozytywce. To właśnie ją podarował ukochanej córce wiele lat temu na urodziny. Teraz jest to już tylko wyblakła baletnica pokryta grubą warstwą kurzu. Opuszczone na pozytywkę pajęczyny świadczą o tym, że minęło wiele czasu od tych szczęśliwych dni. Autor wprowadza opis przedmiotu, od niego przechodzi do opowiedzenia smutnej historii śmierci córki bohatera, opisuje całe to zdarzenie i wszystko, co mu towarzyszy, a za nim cały czas czai się potwór. Tego typu opisy bardzo często czytamy niezwykle szybko. Dlaczego? Bo chcemy przyspieszyć akcję. A pisarz? On nam ją w skuteczny sposób spowalnia, budując napięcie, bo pomimo poznawania historii bohatera cały czas jesteśmy świadomi tego, co się czai w mroku i czekamy na atak.

3. Opis może posłużyć zdynamizowaniu akcji – albo też uniknięciu jej zbytniej statyczności (gdy tworzymy np. powieść przygodową, której szybka akcja jest ważnym elementem). Możemy opis poddać kinetyzacji, tzn. tak go zbudować, byśmy mieli w nim nagromadzenie i wrażenie ruchu. H. Markiewicz podaje zarówno przykłady kinetyzacji opisu przedmiotów w ruchu, jak i statycznych. Okazuje się, że efekt ten można osiągnąć nawet w przypadku opisu miejsc, w których „nic” się nie dzieje.

To oczywiście nie wyczerpuje możliwości opisu, jednak celem tego tekstu jest sprawić, by opis stał się bardziej przystępną i częściej stosowaną, w sposób uzasadniony, w utworach formą. Powyższe informacje stanowią jedynie wstęp do tego, o czym mówimy na prowadzonych przez Akademię Rozwoju MasterMind warsztatach, na które serdecznie zapraszam.

I na koniec

Koleżanki i Koledzy pisarze, nie rezygnujcie z opisu, nie negujcie zasadności jego zastosowania, przemyślcie i używajcie tej formy we właściwy sposób, podnosząc w ten sposób wartość Waszych utworów.

W tekście powołano się na pracę Henryka Markiewicza – Czas i przestrzeń w literaturze, a także Edgara Alana Poe – Filozofia kompozycji.

Autorem wpisu jest Wojciech Elszyn, magister filologii polskiej o specjalizacji filmoznawczej, twórca krótkich form epickich, pasjonat zagadnień z zakresu teorii literatury, prowadzący w ramach Akademii Rozwoju MasterMind warsztaty pisarskie i filmowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *